ZEINA al-Sāva ASHBORN
wiek
26 lat
status
zdrowa
praca
właścicielka kramu alchemicznego Sirr al-Mirra
właścicielka kramu alchemicznego Sirr al-Mirra
specjalizacja
alchemia, medycyna
pochodzenie
karawana Habbanya
miejsce zamieszkania
od ponad roku Strefa 13; segment 04, mieszkanie 04/2
Nie jesteś już jedną z nas...
Incydent w Czerwonej Strefie, który wszystko zmienił, miał być tylko ryzykowną, ale krótką wyprawą po rzadkie składniki, filtry i części ze starej placówki badawczej. Zeina znała podobne miejsca, ale Czerwona Strefa była inna, bardziej wymagająca i nieprzewidywalna. Powietrze tam było ciężkie, rdzawy pył pokrywał wszystko wokół, a urządzenia pomiarowe wariowały po kilku krokach. Była jednak przekonana, że da sobie radę.
Najpierw zawiodły mierniki, kompasy kręciły się bez sensu, potem zwierzęta zaczęły się szarpać, a czerwony pył podniósł się tak nagle, że zasłonił drogę powrotną. Anomalia uaktywniła się nagle, bez ostrzeżenia, bez wyraźnego źródła. Karawaniarze zaczęli tracić orientację, niektórzy dusili się, pomimo założonych masek, inni znikali w pyle albo padali, krwawiąc z oczu, ust i uszu.
Idris al-Mazin znalazł ją przy zawalonej ścianie, kiedy próbowała wyciągnąć jednego z rannych spod gruzu. Nadchodziła kolejna fala anomalii, a Zeina nie zdążyłaby uciec. Idris odepchnął ją za betonową płytę, wcisnął jej swój amulet i został po drugiej stronie, żeby odciągnąć zagrożenie.
— Żyj — rozkazał.
Nie było żadnego bohaterskiego okrzyku. Nie było czasu, aby się pożegnać. Był tylko jego cień w czerwonym pyle, szarpnięcie i cisza. Zeina przeżyła, ale z wyprawy wróciła tylko garstka. Ponad piętnastu karawaniarzy zostało w Czerwonej Strefie; martwych, zaginionych albo zabranych przez coś, czego nie dało się nazwać. Idris nie wrócił wcale.
Najpierw zawiodły mierniki, kompasy kręciły się bez sensu, potem zwierzęta zaczęły się szarpać, a czerwony pył podniósł się tak nagle, że zasłonił drogę powrotną. Anomalia uaktywniła się nagle, bez ostrzeżenia, bez wyraźnego źródła. Karawaniarze zaczęli tracić orientację, niektórzy dusili się, pomimo założonych masek, inni znikali w pyle albo padali, krwawiąc z oczu, ust i uszu.
Idris al-Mazin znalazł ją przy zawalonej ścianie, kiedy próbowała wyciągnąć jednego z rannych spod gruzu. Nadchodziła kolejna fala anomalii, a Zeina nie zdążyłaby uciec. Idris odepchnął ją za betonową płytę, wcisnął jej swój amulet i został po drugiej stronie, żeby odciągnąć zagrożenie.
— Żyj — rozkazał.
Nie było żadnego bohaterskiego okrzyku. Nie było czasu, aby się pożegnać. Był tylko jego cień w czerwonym pyle, szarpnięcie i cisza. Zeina przeżyła, ale z wyprawy wróciła tylko garstka. Ponad piętnastu karawaniarzy zostało w Czerwonej Strefie; martwych, zaginionych albo zabranych przez coś, czego nie dało się nazwać. Idris nie wrócił wcale.
Ru cheshah-r, chifthit, e-l isnii-dh...
Informacje dodatkowe
wzrost
159 cm
waga
48 kg
znaki szczególne
dłonie i przedramiona ma pokryte ciemnymi, misternymi tatuażami z henny, które odnawia, gdy tylko zaczynają blednąć. Jej brzuch jest w bliznach po kontakcie z chemikaliami, a plecy przecinają starsze ślady po karach wymierzanych jeszcze w karawanie; długie, wyblakłe blizny, których zwykle nie pokazuje i o których niechętnie mówi
ekwipunek
---
Kram alchemiczny Sirr al-Mirra
Kram stoi pomiędzy rozebranym autobusem a stertą zardzewiałych blach, dalej od centrum Szrotowiska. Wyglądem przypomina prowizoryczny bunkier niż sklep. Został zbudowany z fragmentów karoserii, wojskowych skrzyń, desek z odzysku i kawałków kolorowych tkanin.
W środku panuje półmrok i czuć ciężki zapach kadzideł, alkoholu i przyjemnej słodyczy. Na półkach stoją butelki po lekarstwach, słoiki z mętnymi płynami, zawiniątka z suszonymi roślinami i fiolki. Cenniejsze rzeczy Zeina trzyma pod ladą.
W Sirr al-Mirra klienci mogą kupić:
W środku panuje półmrok i czuć ciężki zapach kadzideł, alkoholu i przyjemnej słodyczy. Na półkach stoją butelki po lekarstwach, słoiki z mętnymi płynami, zawiniątka z suszonymi roślinami i fiolki. Cenniejsze rzeczy Zeina trzyma pod ladą.
W Sirr al-Mirra klienci mogą kupić:
mikstury wzmacniające
Potrafią wzmocnić działanie aktywnej anomalii, przyspieszają regenerację organizmu, pomagają odzyskać siły i zwiększają szanse przetrwania skutków skażenia, skrajnego wyczerpania lub ciężkich obrażeń.
wywary stabilizujące
Gęste, gorzkie napary, które stabilizują zaawansowane stany zarażonych i mutantów; pomagają też w innych chorobach.
zioła, opium i perfumy
Suszone zioła i opium, które pomaga uśmierzyć ból. Perfumy, ciężkie i korzenne, potrafią odstraszać drobne pasożyty; maskują też przykry zapach.
kadzidła i maści maskujące
Aromatyczne mieszanki i maści używane do zacierania ludzkiego zapachu i odstraszania drapieżników, zarażonych i przemienionych mutantów z Pustkowi.
hidżama
Metoda oczyszczania organizmu przez wykonywanie drobnych nacięć skóry, aby odprowadzić niewielką ilość „złej” lub skażonej krwi.
informacje
Cenne informacje z karawanowych szlaków, ostrzeżenia o skażonych miejscach i zaginionych ludziach.
Karawana Habbanya
Karawana Habbanya to wędrowna karawana, która od pokoleń przemieszcza się między skażonymi terenami i ruinami. Karawaniarze Habbanya słyną z rozległej wiedzy o świecie po Wielkiej Wojnie Nuklearnej, szlakach, anomaliach i chorobach. Prowadzą własne badania, opracowują technologię i sprzedają swoje wynalazki oraz sprzęt innym.
Medycy i alchemicy Habbanya warzą eliksiry, robią maści, kadzidła i mazidła, a mistycy odczytują sny i zajmują się ludzką duszą. Wojownicy i łowcy są wyśmienitymi tropicielami, oswajają zwierzęta z Pustkowi i wykorzystują je jako strażników oraz posłańców.
Ubiór członków karawany Habbanya jest praktyczny, warstwowy i łatwy do rozpoznania. Noszą długie płaszcze, luźne tuniki, szerokie spodnie, chusty, zawijane czepce i osłony, które chronią przed pyłem, słońcem, skażonym powietrzem i chłodem. Ubrania Habbanya są ozdabiane specjalnymi haftami oraz koralikami, które zdradzają pochodzenie, funkcję w karawanie i przebyte wyprawy.
Karawaniarze z Habbanya mają własne wierzenia i święte pisma, przekazywane z pokolenia na pokolenie. Podczas postojów śpiewają stare modlitwy, tańczą przy ogniu i odprawiają rytuały mające zapewnić bezpieczną podróż, ochronę oraz przychylność bóstw.
Medycy i alchemicy Habbanya warzą eliksiry, robią maści, kadzidła i mazidła, a mistycy odczytują sny i zajmują się ludzką duszą. Wojownicy i łowcy są wyśmienitymi tropicielami, oswajają zwierzęta z Pustkowi i wykorzystują je jako strażników oraz posłańców.
Ubiór członków karawany Habbanya jest praktyczny, warstwowy i łatwy do rozpoznania. Noszą długie płaszcze, luźne tuniki, szerokie spodnie, chusty, zawijane czepce i osłony, które chronią przed pyłem, słońcem, skażonym powietrzem i chłodem. Ubrania Habbanya są ozdabiane specjalnymi haftami oraz koralikami, które zdradzają pochodzenie, funkcję w karawanie i przebyte wyprawy.
Karawaniarze z Habbanya mają własne wierzenia i święte pisma, przekazywane z pokolenia na pokolenie. Podczas postojów śpiewają stare modlitwy, tańczą przy ogniu i odprawiają rytuały mające zapewnić bezpieczną podróż, ochronę oraz przychylność bóstw.
[gdzieś poza murami Strefy 13, 2025 r.]
— Za stratę ponad piętnastu karawaniarzy i za złamanie rozkazów wyrzucam cię, Zeino al-Sāva Ashborn, z karawany Habbanya. Od tej chwili nie masz prawa nosić naszych barw ani korzystać z naszych szlaków. Nie jesteś jedną z nas. (...)
— Za stratę ponad piętnastu karawaniarzy i za złamanie rozkazów wyrzucam cię, Zeino al-Sāva Ashborn, z karawany Habbanya. Od tej chwili nie masz prawa nosić naszych barw ani korzystać z naszych szlaków. Nie jesteś jedną z nas. (...)
Relacje
Rashid ibn Ashborn
ojciec, karawanbasza (dowódca karawany)
Yasmina Umm Sāva
matka, alchemiczka i uzdrowicielka
Layla Ashborn
młodsza siostra, zaginiona od ponad roku
Malik Ashborn
starszy brat, mutant, wędrujący bez karawany po Pustkowiach
Idris al-Mazin
młodszy brat, zginął podczas wyprawy przez Czerwoną Strefę
MIEJSCE DLA CIEBIE
MIEJSCE DLA CIEBIE
REJESTR OCALAŁEGO
KONTO Z KAPSLAMI
Aktualny stan konta
405
Wszystkie transakcje będą zapisywane przez Nadzorcę.
+200 kapsli – za przetrwanie trudnego czasu w Strefie
EKWIPUNEK OCALAŁEGO
pas alchemiczny z fiolkami
szpikulec alchemiczny pokryty trucizną
nóż sprężynowy ze złomu
prowizoryczna kusza pistoletowa, bełty: 6 sztuk
maska przeciwpyłowa
miernik promieniowania
składany moździerz i tłuczek
mały zestaw naprawczy
sierp zielarski – za wydarzenie fabularne
torba z wkładami hermetycznymi – za wydarzenie fabularne
NAGRODY SPECJALNE
tytuł „Zabójca Mutanta” – upoważnia do 3 zniżek u handlarzy
Witaj w Strefie 13, Ocalały!
OdpowiedzUsuńTwoje dane zostały wpisane do rejestru, a obecność odnotowana! Od tej chwili podlegasz zasadom obowiązującym za murami Strefy oraz decyzjom Nadzorcy i Rady.
Dostęp do Twojej indywidualnej skrzynki mailowej został przyznany. Skrzynkę znajdziesz pod tym linkiem: skrzynka Ocalałego: Zeina Ashborn. Zaglądaj tam czasem! Hasło zostanie przesłane na Twojego e-maila, który został podany przy zapisywaniu się na bloga.
Ekwipunek podstawowy został wydany zgodnie z aktualnym przydziałem. Pamiętaj, że stan wyposażenia może ulec zmianie w zależności od fabuły, decyzji Administracji, zdobytych przedmiotów lub poniesionych strat.
Twoje konto bankowe zostało otwarte, a kapsle przypisane.
[Zmian w pasku Rejestr Ocalałego w Twojej KP, który pojawił się wraz z tym komentarzem, może dokonywać tylko Nadzorca].
Strefa 13 zna Twój kram… teraz musisz potwierdzić swoje umiejętności. Pomóż powracającemu z Czerwonej Strefy Zwiadowcy!
━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━
STATUS: PRZYJĘTA DO STREFY
DOSTĘP: AKTYWNY
MIESZKANIE: SEGMENT 04, MIESZKANIE 04/2
SKRZYNKA MAILOWA: OTWARTA
EKWIPUNEK: pas alchemiczny z fiolkami oraz szpikulec alchemiczny pokryty trucizną (zgodnie z prośbą Ocalałego) oraz:
– maska przeciwpyłowa,
– miernik promieniowania,
– pistolet sygnałowy, który wypuszcza flary; ilość flar: 3,
– nóż sprężynowy ze złomu,
– prowizoryczna kusza pistoletowa, bełty: 6 sztuk,
– składany moździerz i tłuczek
– mały zestaw naprawczy – drut, igła, nić, kawałki skóry, klej, żywica, paski materiału.
Docelowo, jako właścicielka kramu alchemicznego, masz dostęp do podstawowych składników medycznych i alchemicznych, suszonych ziół, soli oczyszczającej, alkoholu technicznego, węgla filtrującego, pustych fiolek, prostych odczynników oraz drobnego sprzętu potrzebnego do przygotowywania wywarów, mikstur i środków stabilizujących. Nie oznacza to jednak nieograniczonego dostępu do zapasów – są one reglamentowane, wydawane zgodnie z potrzebą i kontrolowane przez osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo oraz funkcjonowanie Strefy.
SALDO KAPSLI: 100
━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━
— Nadzorca Strefy 13
[Pięknej zabawy życzę Tobie ja 💚]
OdpowiedzUsuńNa stole leżał rozłożony ekwipunek. Wszystko miało swoje miejsce i swoją kolejność. Bandaże zwinięte ciasno w wodoodporne rulony. Ampułki owinięte materiałem, żeby nie tłukły się podczas marszu. Dwie strzykawki więcej, niż realnie potrzebował. Zapasowe rękawiczki. Tabletki przeciwbólowe przesypane do małego metalowego pudełka po papierosach, bo plastikowe opakowania zbyt łatwo pękały w terenie. Kyler sprawdzał wszystko po kilka razy, przesuwając palcami po przedmiotach z mechaniczną dokładnością człowieka, który nauczył się, że jeden pominięty drobiazg potrafi później kosztować czyjeś życie. Albo własne.
Dopiero kiedy miał pewność, że niczego nie brakuje, zaczął pakować wszystko do plecaka. Robił to powoli i metodycznie, układając wyposażenie dokładnie w tych samych miejscach, co zawsze, bo dzięki temu po latach był w stanie znaleźć większość rzeczy po omacku, nawet w całkowitych ciemnościach. Opatrunki trafiły do bocznej kieszeni. Leki do wewnętrznej przegrody zabezpieczonej grubym materiałem. Strzykawki wsunął do sztywnego etui, które pamiętało jeszcze czasy sprzed jego życia w Strefie. Na samym końcu schował mały zestaw chirurgiczny – kilka podstawowych narzędzi zawiniętych w ciemny materiał, regularnie czyszczonych i ostrzonych, bo tutaj nawet najprostszy zabieg często trzeba było wykonywać w ruinach budynków, przy świetle latarki albo starej lampy warsztatowej, czyli w warunkach, w których zakres błędu nawet nie istniał. Obok torby leżała maska przeciwpyłowa – zużyta i lekko porysowana przy filtrach, ale nadal szczelna. Założył ją na chwilę tylko po to, żeby sprawdzić paski, po czym zawiesił przy plecaku tak, by w razie potrzeby móc sięgnąć po nią jednym ruchem. Zaraz potem do bocznej kieszeni wsunął miernik promieniowania. Małe urządzenie od czasu do czasu cicho trzeszczało przy kontakcie ze skażonymi przedmiotami albo w pobliżu starych stref uderzeniowych. Wielu ludzi ignorowało jego dźwięk, ale większość z nich nie żyła wystarczająco długo, żeby pożałować tej decyzji.
Po chwili podniósł się od stołu i sięgnął po kaburę, którą zapiął wysoko na udzie, wsuwając do środka automedyk – niewielkie urządzenie do szybkiego podawania leków i adrenaliny, które nieraz ratowało mu skórę, kiedy ręce były zajęte tamowaniem krwotoku albo zszywaniem czyjegoś brzucha. Składany nóż wcisnął za pasek spodni i odruchowo sprawdził blokadę ostrza, a broń zostawił na koniec. Stary rewolwer kalibru .38 był ciężki, obtarty i daleki od ideału, ale działał, a to była najważniejsza cecha każdego sprzętu – że coś działało, nawet jeśli wyglądało jak kupa złomu. Uniósł broń, przekręcił bęben i sprawdził naboje z przyzwyczajeniem człowieka, który robił to setki razy, a potem wsunął rewolwer do kabury pod kurtką. Nigdy nie uważał się za strzelca, bo był lekarzem, ale problem polegał na tym, że ten świat bardzo często najpierw kazał mu strzelać, a dopiero później ratować tych, którzy przeżyli. Taki paradoks. Musiał strzelać siłą rzeczy, choć miał nadzieję, że tym razem obejdzie się bez takich ekscesów, bo naboje kosztują przecież krocie, a kapsle na ziemi nie leżą. Nie w tych czasach.
Cel wyprawy znajdował się mniej więcej dzień drogi od Strefy. Stary szpital stojący na obrzeżach dawnego miasta, częściowo odcięty od głównych szlaków przez zawalone wiadukty i skażone tereny. Krążyły o nim różne historie, choć większość była przesadzona, jak zawsze, ale sam fakt, że budynek nadal pozostawał w dużej mierze nieruszony, wystarczał, żeby przyciągać uwagę ludzi takich jak Kyler. W ruinach podobnych miejsc wciąż można było znaleźć sprzęt, leki albo dokumentację wartą więcej niż większość rzeczy, o które ludzie byli gotowi zabijać, a on wiedział o tym szpitalu od dawna.
Kilka lat wcześniej sam próbował tam dotrzeć, ale gwałtowna burza piaskowa przecięła jego trasę szybciej, niż się spodziewał i zmusiła go do odwrotu, zanim zdążył zbliżyć się do ruin miasta. Trafił wtedy na karawaniarzy przemieszczających się między osadami i spędził z nimi niespełna tydzień. Właściwie nigdy tego nie żałował, bo był to zaskakująco ciekawy czas, pełen historii o szlakach, opuszczonych punktach wojskowych i ludziach, którzy od lat żyli wyłącznie w drodze. Tak poznał Zeinę. I właśnie w tamtym czasie, po raz pierwszy od dawna, zaczęła wracać mu wiara w to, że nawet w świecie, który od lat rozpadał się kawałek po kawałku, ludzie wciąż potrafili pomagać sobie bez ukrytego interesu.
UsuńPoznali się i polubili, a teraz siedział na zardzewiałej beczce ustawionej przy jednej z bocznych bram Strefy, dokładnie tam, gdzie się umówili. Plecak spoczywał obok jego nóg, a chłodne światło poranka powoli przebijało się przez ciężkie, szare chmury wiszące nad głowami. W powietrzu unosił się znajomy zapach wilgoci, pyłu i starego metalu nagrzewającego się po nocy, a co jakiś czas zza murów dochodził odległy hałas generatorów albo krótkie szczeknięcia psów kręcących się przy strażnikach pilnujących wejścia. W końcu dostrzegł znajomą sylwetkę, złapał więc plecak i podniósł się z beczki, od razu przerzucając go przez ramię, a jej wychodząc jej naprzeciw. Strefa dopiero budziła się do życia.
— Już myślałem, że będę musiał ruszać sam — rzucił spokojnie, ale w kąciku jego ust pojawił się cień rozbawienia. Przesunął spojrzeniem po jej sylwetce, a potem poruszył brwiami i zatrzymał spojrzenie na wysokości jej oczu. Wyglądała na przygotowaną. I wyglądała dobrze, jak zawsze.
— Dobrze cię widzieć, Zeina — przyznał, tym razem już bez żartu. — To co, ruszamy na kolejny spacer po końcu świata?
Kyler Overton 👨🏻⚕️
Ocalały,
OdpowiedzUsuńza zniszczenie leża zdziczałych mutantów (wydarzenie fabularne) otrzymujesz:
– 50 kapsli,
– bełty: 15 sztuk,
– sierp zielarski – krótki, zakrzywiony sierp z wyżłobieniami na ostrzu. Służy do ścinania twardych łodyg, korzeni i grzybni, ale w razie ataku sprawdza się jako broń do walki z bliska. W rękojeści można schować małą fiolkę z trucizną albo środkiem paraliżującym,
– torba z wkładami hermetycznymi – wygląda jak stara skórzana torba lekarska, ale w środku ma przegródki na fiolki, suszone zioła, próbki tkanek, bandaże i narzędzia. Część kieszeni jest wyłożona materiałem odpornym na kwas i wilgoć.
Zyskujesz także tytuł „Zabójca Mutanta” – powiedz to hasło u handlarza Jackala lub u Cioteczki Petunii, a dostaniesz rabat: wystarczy, że wpiszesz w komentarzu przy zakupie właśnie ten tytuł! Zniżka działa aż 3 razy!
Kapsle, ekwipunek i tytuł zostały dopisane do Twojego Rejestru Ocalałego.
Dziękujemy za Twoje poświęcenie!